Stołeczny Klub Tatrzański

przy Oddziale PTTK MARYMONT
00-075 Warszawa, ul. Senatorska 11

Przez Puszczę Kampinoską–
część 1

 

      Od dłuższego czasu, nosiłem się z zamiarem przejścia Głównego Szlaku Puszczy Kampinoskiej prowadzącego z Brochowa do Dziekanowa Leśnego. Trasę dostosowałem do zrobienia w jej ramach dwóch wycieczek trzydniowych na Odznakę Turystyki Pieszej PTTK w stopniu małym złotym. Przez całą drogę miał mi towarzyszyć mój mały bagażowy wózeczek widoczny na zdjęciu, który w przyszłości chcę zamienić na profesjonalny tzw. "Monowalker".

 

      Dla zwiększenia komfortu oglądających moją wyprawę, przygotowałem kilka poglądowych mapek, które mają kolorem czerwonym naniesioną trasę, jaką przebyłem danego dnia.

 

      16 czerwca 2018 roku, sobota, godz. 9.30. Czas ruszać w drogę! Pierwszą wycieczkę trzydniową postanowiłem rozpocząć w Żelazowej Woli idąc najpierw Południowym Szlakiem Leśnym koloru zielonego na Borową Górę, następnie rozpoczynającym się tam Brochowskim Szlakiem Łącznikowym koloru niebieskiego dotrzeć do Brochowa i na koniec skierować się na Główny Szlak Puszczy Kampinoskiej koloru czerwonego kończąc moją trzydniówkę w miejscowości Górki. Po drodze planowałem dwa noclegi: pierwszy w campingu Moto Przystań nad Bzurą i drugi w Osadzie Puszczańskiej PTTK w Tułowicach. Na zdjęciu widoczna jest brama wejściowa do Muzeum Fryderyka Chopina, które zostało kilka lat temu wyremontowane i zmodernizowane. Odświeżono ekspozycję muzealną, odrestaurowano park i wybudowano nowoczesne pawilony do obsługi turystów. Warto ponownie odwiedzić to miejsce!

 

       Na szczęście mimo połowy czerwca nie ma upału. Chroni mnie na trasie wspaniały mur z drzew, który daje odetchnąć. Przechodzę kolejno przez miejscowość Dzięgielewo a następnie kieruję się na Mokas.

 

       Niestety w tym miejscu muszę rozstać się z Południowym Szlakiem Leśnym. Przed wyprawą dowiedziałem się od dyrekcji Kampinoskiego Parku, że most na Kanale Olszowieckim, którym prowadzi szlak jest uszkodzony. W związku z tym zamierzam pójść dalej drogą na północ, skręcić w Kirsztajnowie na zachód do miejscowości Olszowiec kierując się do Wólki Smolanej a następnie skręcając znów na północ przekroczyć Kanał Olszowiecki czynnym mostem. Po niecałym kilometrze skręcę w miejscowości Lasocin w prawo na wschód i będę poszukiwać na powrót Południowego Szlaku Leśnego.

 

      Patrząc na to gniazdo przypomniała mi się dawno zapomniana wieczorynka - Przygód Kilka Wróbla Ćwirka.

 

        I wreszcie jest mój upragniony most. Dochodzi południe a ja jeszcze nie doszedłem do Brochowskiego Łącznika.

 

      Ten jegomość był we mnie wpatrzony jak w obraz... W sumie nic dziwnego. Zapewne pierwszy raz trafił mu się taki niecodzienny rowerzysta...

 

      Dochodzę do granicy parku i lada moment powinienem trafić na Południowy Szlak Leśny

 

       Co jakiś czas fotografuję ciekawe drzewa

 

        Na tym zdjęciu za plecami mam uszkodzony most i idę w stronę widocznego lasu. Przyszedłem z Lasocina drogą z zachodu na wschód idącą w poprzek fotografii. Niestety przegapiłem widoczne tutaj miejsce i poszedłem dalej na wschód brnąc w kilku miejscach przez głęboki piach. Na tej pomyłce straciłem całą godzinę cofając się wreszcie tutaj. Okazało się dalej, że szlak jest dobrze oznakowany ale prawie nie przetarty. Na całe szczęście na wydmę Borowa Góra miałem tylko kilkanaście minut marszu.

 

        Za moimi plecami znajduje się taka informacja.

 

       Wreszcie docieram do początku Brochowskiego Szlaku Łącznikowego. Czas na małe jedzonko! W całym Kampinoskim Parku spotykam mnóstwo tego typu daszków z ławeczką do siedzenia. Nie wiem, czym kierowała się dyrekcja parku ale nie chronią one ani przed deszczem ani przed wiatrem no chyba, że z takiej usługi skorzysta jakaś grupa owadów chcących założyć sobie przytulne gniazdko. Po kilkudziesięciu minutach marszu Grochowskim Szlakiem Łącznikowym dochodzę do Famułek Brochowskich. Co ciekawe od tego miejsca będę szedł starą trasą Głównego Szlaku Puszczańskiego i w niektórych miejscach był jeszcze widoczny dawny czerwony ślad!

 

        Kolejny raz przecinam Kanał Olszowiecki i opuszczam teren Kampinoskiego Parku Narodowego.

 

         Podczas wędrówki aż miło popatrzeć na pielęgnowaną przez niektórych gospodarzy roślinność.

 

        Dochodzę do szosy nr. 705 z Sochaczewa do Śladowa i przecinam tor kolejki wąskotorowej z Sochaczewa do Wilczych Tułowskich, która w sezonie jest wspaniałą atrakcją turystyczną. W tym momencie muszę skręcić w lewo szosą nr. 705 na południe i zostawić Brochowski Szlak Łącznikowy do Brochowa. Czeka mnie teraz cztero kilometrowa wędrówka drogą bez pobocza na mój pierwszy nocleg.

 

      W Jest parę minut po godzinie 17.00 kiedy melduję się w Moto Przystani w Plecewicach. Będzie to nocleg nie byle jaki bo w przyczepie campingowej!

 

      Moto Przystań jest tak naprawdę długim pasem ziemi od szosy nr. 705 do brzegu rzeki Bzura, ograniczonym od północy zielenią a od południa (niestety) pustą łąką.

 

W grupie przyczep widocznych na sąsiednim zdjęciu jest niewielka Adria, którą wynająłem na jedną noc.

 

        A oto przyszły szczęśliwy noclegowicz...

 

        Widok z terenu Moto Przystanii w kierunku południowym na miasto Sochaczew, które znajduje się w linii prostej w odległości około czterech kilometrów. Od południowej strony znajduje się sporo stolików i parasolek ale mimo to podczas wysokich temperatur upał musi się tu dawać we znaki...

 

       Rzeka Bzura widoczna z Moto Przystani tuż przed zachodem Słońca.

 

       Trasa z Moto Przystani w Plecewicach do Osady Puszczańskiej PTTK w Tułowicach

 

        Następnego dnia rano wyruszam około godziny 8.00 i po cztero kilometrowym marszu docieram do stacji kolejki wąskotorowej Brochów, przy której znajduje się pozostawiony przeze mnie poprzedniego dnia Brochowski Szlak Łącznikowy. Przy drodze stoją tutejsze pięknie wyrzeźbione kapliczki.

 

        Dochodzę do miejsca, w którym stoi pięknie odrestaurowana Bazylika pod wezwaniem Św. Jana Chrzciciela i Św. Rocha. której początki sięgają pierwszej połowy XII wieku! Pisemne wzmianki o drewnianym kościółku stojącym w tym miejscu pochodzą z 1113 roku. Bazylika jest budowlą obronną, wybudowaną na planie prostokąta ze średniowieczną nawą główną i dostawionymi do niej w XVI stuleciu dwiema nawami bocznymi, gdzie okna w nawie głównej usytuowane są nad dachami naw bocznych. Surową, zbliżoną do neoromańskiej formę zewnętrzną budowli podkreślają ustawione w narożach dwie cylindryczne wieżyczki, pomiędzy którymi znajduje się rodzaj empory. Prezbiterium zamknięte zostało absydą i górującą nad nią samotną wieżą, co w Polsce stanowi rozwiązanie rzadko spotykane, popularne bywa natomiast w architekturze północnych Włoch. Wokół świątyni poprowadzono dwukondygnacyjny ganek tunelowy ze strzelnicami. Całość otacza wybudowany prawdopodobnie w pierwszej połowie XVII stulecia mur z protobastionami.

 

        Istotnym wydarzeniem w dziejach bazyliki jest fakt ochrzczenia w jego murach Fryderyka Chopina.

 

      Tuż obok Bazyliki znajduje się budyneczek, przed którym kończy się Brochowski Szlak Łącznikowy a zaczyna Główny Szlak Puszczy Kampinoskiej. Nareszcie!

 

      Kilkaset metrów od Bazyliki mijam bardzo ładnie wykończony pomnik Fryderyka Chopina

 

       który otoczony jest przepięknie rosnącymi różami.

 

        Po chwili dochodzę do skrzyżowania i skręcam w lewo. Szlak miał przechodzić nad starorzeczem rzeki Bzury i kierować się do Borka Tułowickiego oddalonego o zaledwie pięć kilometrów.

 

        Niestety okazało się, że odcinek tego szlaku jest całkowicie zarośnięty a przejście go z takim wózkiem jak mój jest po prostu niemożliwe. Do miejsca widocznego na zdjęciu przedzierałem się przez trzciny wysokie na półtora metra i na całe szczęście kółeczka od wózka wszystko to wytrzymały...

 

       I znów natrafiam na wspaniałości naszej przyrody.

 

        Po dotarciu z powrotem do skrzyżowania skręcam drogą tym razem w prawo i po kilkuset metrach w lewo w kierunku wsi Janów. Jak się później dowiedziałem Główny Szlak Puszczy Kampinoskiej w następnym roku został odnowiony i poprowadzony częściowo drogą przez Janów. Dochodzę wreszcie do granicy rezerwatu Tułowicki Borek, który jest częścią Kampinoskiego Parku Narodowego. Do tego miejsca dochodzą również czerwone znaki Głównego Szlaku Puszczy Kampinoskiej.

 

         Powoli dochodzą do moich uszu odgłosy ludzi bawiących się nad kanałem Łasica, który przepływa przez Osadę Puszcząńską PTTK, mojego kolejnego noclegu. Godzina 15.00 i jestem na miejscu! Będę mógł za chwilę zjeść w tutejszej restauracji pyszny obiadek i po rozpakowaniu się, zwiedzić cały ośrodek. W tym miejscu byłem już w latach osiemdziesiątych na wycieczce kolejką wąskotorową, z której turyści przychodzą do Osady Puszczańskiej na ognisko.

 

        Oto jest miejsce mojego noclegu.

 

      Ubóstwiam smak takiej oranżady rodem z PRL-u.

 

      Kiedy odwiedziłem taras na piętrze spostrzegłem, że będę mieć na nocleg sublokatorów w postaci Szerszeni. Lepiej ich nie denerwować...

 

       Wieczorem postanowiłem obejrzeć Osadę od środka. Nad brzegiem kanału Łasica znajduje się olbrzymia wiata dla kilkudziesięciu osób.

 

        Sam kanał jest dosyć wąski i mocno zarośnięty z niewielką plażą i kilkoma ławeczkami.

 

 

      Trasa z Osady Puszczańskiej PTTK w Tułowicach do miejscowości Górki

 

        Następnego dnia wychodzę około godziny 9.00 rano i idąc szosą nr. 705 Głównym Szlakiem Puszczy Kampinoskiej, przecinam stare torowisko odcinka kolejki wąskotorowej do Wyszogrodu.

 

       Zauważyłem po drodze u jednego z gospodarzy ciekawą ziemiankę z okienkiem.

 

        Minęła godzina 10.00 a ja nareszcie stanąłem u wrót Kampinoskiego Parku Narodowego. Schodzę czerwonym szlakiem z szosy nr. 705 w kierunku wschodnim w gęsty las, który z niewielkimi przerwami, towarzyszyć mi będzie do mojego celu podróży – miejscowości Górki.

 

         Po około dwóch kilometrach dostrzegam w leśnej gęstwinie tor kolejki wąskotorowej, która w dawnych latach dojeżdżała tędy z Sochaczewa aż do Piasków Królewskich. Niewiele już z niego zostało….

 

        Przede mną rozpościera się piękny puszczański las. Po pewnym czasie przechodzę przez pierwszy Obszar Ochrony Ścisłej „Czapliniec”. Na szczęście pogoda mi dopisuje. Nie ma upału a droga, co jest bardzo ważne w przypadku mojego wózeczka, nie jest zbyt mocno piaszczysta. Podczas marszu towarzyszy mi istna orkiestra dźwięków. Co chwilę odzywa się jakiś ptaszek, w oddali słychać pracującego dzięcioła a z za drzewa przygląda mi się urocza wiewiórka…

 

      Przyroda potrafi również tworzyć tego typu „żywe parasole”.

 

      Przechodzę przez kolejny Obszar Ochrony Ścisłej „Czerwińskie Góry” i w końcu dochodzę do starej drewnianej wiaty, przy której odchodzi na północ do Secymina szlak Borowy koloru żółtego. Po chwili mijam zabudowania dawno opuszczonej wsi.

 

       Wkraczam na teren Obszaru Ochrony Ścisłej „Krzywa Góra” i zbliżam się do najstarszego i najsłynniejszego drzewa w Puszczy Kampinoskiej, pomnika przyrody – Dębu Kobendzy. Drzewo ma około 500cm obwodu i rośnie mniej więcej od 400 lat. W roku 1968 obok dębu ustawiono pamiątkowy głaz ku czci profesora Romana Kobendzy, głównego propagatora utworzenia Kampinoskiego Parku Narodowego.

 

        Wspinam się na Kozie Góry i w tym momencie zaczyna padać mocny deszcz. Robię przymusowy postój i rozkładam swoją foliową, przeciwdeszczową pelerynę by… opatulić nią mój wózeczek a w szczególności plecak, który wyprodukowany w 1991 roku, przepuszcza wodę niczym sprawne sito. Dla mnie jest przygotowany olbrzymi parasol, który „nakładam” na swoją głowę. W drugiej ręce trzymam trekkingowe kije i tak noga za nogą idę w strugach deszczu.

 

        Po dobrej godzinie dochodzę do miejsca gdzie Główny Szlak Puszczy Kampinoskiej krzyżuje się z żółtym szlakiem imienia Zygmunta Padlewskiego, który prowadzi z Miejscowości Kampinos do Nowego Polesia. Znajduję tu schronienie przed deszczem pod obszerną wiatą. Po kilkunastu minutach przestaje padać a moje deszczowe zabezpieczenia suszą się na trawie. Wózeczek na szczęście spisuje się znakomicie.

 

       Mijam Demboskie Góry i dochodzę do Posady Cisowe. Krzyżują się tu trzy szlaki turystyczne. Na północ odchodzi szlak żółty a z zachodu dochodzi Północny Szlak Leśny koloru niebieskiego. Główny Szlak Puszczy Kampinoskiej skręca w prawo i podąża razem ze szlakiem niebieskim w kierunku wschodnim. W niektórych miejscach różnica wysokości jest dobrze zauważalna a ja dzięki temu mam kawałek z górki….

 

        Po około kilometrze Północny Szlak Leśny podąża dalej na wschód a ja skręcam za Głównym Szlakiem Puszczy Kampinoskiej na południe by za chwilę skierować się na południowy wschód w kierunku miejscowości Górki. Od teraz będę przecinał rozległe łąki lub przechodził drogą porośniętą szpalerem drzew. Trafiają się też takie perełki jak nasz Bociuś na polowaniu.

 

        Dochodzi godzina 18.00. Jestem na miejscu na rozstaju dróg przy kościele w Górkach. Całe szczęście zapewniłem sobie do Warszawy podwózkę samochodem bo komunikacją o tej porze dnia i z tego miejsca bym się nie wydostał. Pozostały odcinek Głównego Szlaku Puszczy Kampinoskiej z Górek do Dziekanowa Leśnego przeszedłem w tym samym roku we wrześniu ale to już materiał na drugą część relacji.

Marcin Szczygielski