SKUTKI SAMOTNYCH (9-22 sierpnia 2007, M. Sz.)
![]()
WIDOK NA GIEWONT ![]()
WIDOK NA GIEWONT
Giewoncie, Giewoncie, Ładnyście na froncie, Hej, ale i od tyłka, Niezła jest z was bryłka! (znane, niby-góralskie)
Hej, wam i z Kościeliska Tęgo
patrzy z pyska! (9-22 sierpnia 2007, M.Sz.)
Hej, ze Świnicy czubka, Toście krowia kupka!
(riposta gospodarza, 16 sierpnia)
***
PRZEMIJANIE
Na Przysłop Miętusi Człowiek, jasne, wejść musi! Gdybym nie był taki gruby, Regiel nie byłby tak Hruby!
(9 sierpnia 2007)
***
DOLINA KOŚCIELISKA
Oto dolina jest Kościeliska. Całkiem na dole są Zahradziska, Wyżej Lodowe Źródło wytryska. A jeszcze wyżej są jaskiniska: Mroźna, i Mylna i Raptawiska I Hali Pysznej są uroczyska. W końcu doliny szukaj schroniska. Lecz samotności nikt tam nie zyska, Bo tyle gości: pysk koło pyska! Żal serce ściska!
(10 sierpnia 2007)
***
DESZCZ
Deszcz pada dziś od rana I moknie, moknie wszystko. Łysanki, Hruby Regiel, I całe Kościelisko.
Wciska mi się przez okno Wilgotne dziś powietrze. Może przestanie padać? Może się trochę przetrze?
Nieważne. Zaraz pójdę Odetchnąć mgłą i deszczem. Mi nie potrzeba słońca. Mi nie potrzeba. Jeszcze.
11 sierpnia 2007)
***
15 SIERPNIA POD GIEWONTEM
NaPrzełęczyKondrackiejmiejscaniestarczało. Każdysięwszczytwpatrywałczułsiębliskicelu. Iczekałosięjakpodsklepemwprlu. Ajeszczesłońcemocnozgóryprzypiekało.
***
DYPTYK O HALI NA STOŁACH
Jeżeli Kościeliskiej się zmęczysz deptakiem I zechcesz, by nikogo nie było dokoła, To przy Lodowym Źródle skręć niebieskim szlakiem I wejdź uroczym lasem na Halę na Stołach.
Gdy idę w deszczu na Halę na Stołach, To gruby ręcznik ze sobą zabieram. Bo może siedzi tam dziewczyna goła, Zziębnięta i mokra – to ją powycieram! (13 sierpnia 2007)
Gdy zaś słońce za chmurkę się dzisiaj nie schowa, Krem Nivea zabiorę – by ją nasmarować!
(20 sierpnia 2007)
***
ZAZDROŚĆ
Poprzedniego dnia bardzo się zmęczyłem, a zatem dziś dopiero po południu poszedłem na spacer do Kościeliskiej. Na polanie mijały mnie grupki młodzieży, najczęściej pary, chłopak i dziewczyna. Zawróciłem, przyspieszyłem kroku, potargałem sobie włosy i zacząłem trochę utykać, tak, żeby wyglądało, że i ja wracam z Czerwonych Wierchów.
*** ZWIDY GÓRSKIE
Proszono taterniczkę z niemałym dorobkiem, By o gór zwidach coś powiedziała; z przykładem. Rzekła: raz myślałam, że spędzam noc pod Chłopkiem, A rankiem się wydało, że byłam nad Dziadem!
(21 sierpnia 2007)
***
JAK SOBIE RADZIĆ W TRUDNYCH SYTUACJACH
Gdy z Pięciu Stawów w kierunku Krzyżnego Z damą podchodzisz, co już niejednego Przez swoje gadulstwo straciła kompana Mówiąc bez przerwy od samego rana, Gdy z tobą ona podobnie zaczyna, Zaraz chcąc wiedzieć, jaka to dolina W dole, a świeżo kupiona lodówka Czy bezszelestnie pracuje jak mrówka − Oto twa zwięzła odpowiedź gotowa:
Buczynowa!
(21 sierpnia 2007)
***
DOLINA STRĄŻYSKA
Dolina Strążyska. Ile tu dzieci! Jak ten czas leci! Za pięćdziesiąt lat te dzieci Będą mówić: Dolina Strążyska. Ile tu dzieci! Jak ten czas leci!
(9
sierpnia 2007) ***
REGLE
Regle? Drzewa stoją równolegle! Stoi sobie smrek przy smreku. Zatrzymaj się i gap, człowieku. Oto piękna, przykładowa Przestrzeń euklidesowa!
***
*** SPOTKANIE POD KASPROWYM ( BYNAJMNIEJ )
Oto historia, niewymyślona, Tylko prawdziwa jest wielce, Jak się spotkali, on, no i ona, Tuż pod Kasprowym, w kolejce.
On miał od wiatru żółty anorak, Ona nie miała nic. Ale miłości chęć, całkiem spora, Biła jej z lic.
– Kto mnie osłoni, słabą dziewczynę, Wiatr taki silny jest? – On wtedy żółtą zdjął pelerynę, Jej się spodobał gest.
– Pan taki hojny, pan tak przystojny, Pan pewnie góry zna… Wiatr porywisty, wiatr tak upojny Chmury gdzieś gna… -
– Czy pani kiedyś już się wspinała Na górę z krzyżem od frontu? – – Chętnie tam pójdę – odpowiedziała. Poszli więc w stronę Giewontu…
Na Goryczkowym ją pocałował. Ona krzyknęła: „Ach!”. Wiatr trochę ucichł, za grań się schował. On coś jej mówił o snach…
Ona też mówić była gotową O swoim śnie niespełnionym. Więc zeszli z grani pan ten i pani Na Kondratową
zielonym… Nie wiem, co było. Czy się rozstali, Gdy osiągnęli Kuźnice, Czy może piszą (bo się pobrali) Już wspólne życia stronice?
Pomyślcie, proszę, o tej miłości, I zastanówcie się sami. Z gór powracamy pełni radości, A co jest za Kuźnicami?
(15 sierpnia 2007)
***
JESTEM
piętnaście kroków trzy oddechy mgła wilgoć pięć minut - minuta przerwy tak podchodzę po latach na Ornak od Iwaniackiej
jestem
idę granią w słońcu widok przecież na pamięć krzyczę na cały głos najciszej jak mogę,
że jestem
(17 sierpnia 2007)
***
GRAŃ
Najlepiej, żeby grań była trawiasta, Nad dolinami wisząca wysoko, Niech skałka na niej co chwila wyrasta I widok Tatr turysty cieszy oko. Niech na nią ścieżka wiedzie kosówkowa. Po takim chce się iść bez końca szlaku. Znasz go – lecz każdy krok stawiasz od nowa. Wiesz już, co mam na myśli – grań Ornaku!
(17 sierpnia 2007) WYCIECZKA Z WIDOKIEM
W piękną pogodę wszedłem z Kir na Palenicę Myśląc: widokiem Tatr Zachodnich się zachwycę. I tak to właśnie było. Stałem i patrzyłem. Wiele szczytów znam dobrze, na kilku nie byłem. Widziałem Osobitą i czubek Rohacza I na Podhale z Orawą się widok roztaczał. Nie było jednak widać Spiszu i Liptowa. To wszystko. Czarnym szlakiem zszedłem do Witowa.
(16 sierpnia 2007)
***
STAW SMRECZYŃSKI
Rozmawiamy półgłosem. Cisza. Siedzimy w zadumie. Jak dobrze, że uszanować ten spokój każdy umie!
(18
sierpnia 2007)
***
FILOZOFIA PO GÓRALSKU
Każda teoria filozoficzna, która nie daje się przełożyć na gwarę góralska, jest fałszywa. Józef Tischner
Rankiem w Chochołowskiej spotkałem starego bacę powiedział hej, panie gdy zszedłem z gór rzekł hej, panie, hej roztrząsam ontologiczny sens tej różnicy bacowie są myśliciele
(19 sierpnia 2007)
*** DROGA POD REGLAMI
Kiedy znów tobą pójdę, Drogo Pod Reglami? Nie znudzisz mi się nigdy, piękniejesz z latami! Ty mnie przecież kiedyś w góry wprowadzałaś, A zawsze swój charakter, swoją duszę miałaś! Rozmawiam z tobą rankiem, gdy zaczynam turę. W jaką wejdę dolinkę i na jaką górę. Opowiadam ci potem, jak szlak mnie zachwycał. Kopa i Małołączniak, Ciemniak, Krzesanica… Czy przyjmiesz mnie, drogo, za rok-dwa z naddatkiem, gdy już nieodwołalnie będę starym dziadkiem?
(8-22 sierpnia 2007)
***
TRZYDNIOWAŃSKI WIERCH
***
KOŃCZYSTA NAD JARZĄBCZĄ
Mojemu przyjacielowi z dzieciństwa i młodości, Staszkowi Smarzyńskiemu, choremu obecnie na stwardnienie rozsiane.
Odpoczywaliśmy niedługo na Kończystej. Tatry nas otaczały skalnymi graniami. Był koniec sierpnia. Słońce, wiatr, powietrze czyste. Byliśmy po maturze. Miesiąc przed studiami.
Ponaglałem Cię wtedy: chodźmy na Wołowiec. Ścieżka na Jarząbczy pławiła się w błękicie. I wtedy powiedziałeś: - Michale, odpowiedz Na to proste pytanie: jakie będzie życie?
Co będzie po latach z naszymi górami, Kiedy już osiągniemy tytuły i stopnie, Gdy ważne decyzje już będą za nami? Czy nas los przyhołubi? Czy nas życie kopnie?
Tak to jest, Staszku. Dzieci nam podorastały. Ja jestem dość szczęśliwy. Los mnie nie poranił. Ale bez gór, choćby w tle, świat byłby za mały. I wciąż o Tobie myślę na tej naszej grani.
( nad Jarząbczą, sierpień 1963 – sierpień 2007)
***
POŻEGNANIE GÓR
załóżmy, że co czwarty turysta chce pisać wiersze o górach i że co piąty z piszących wspomina o pożegnaniu − ktoś na rok, ktoś na zawsze − jak śpiewał bard ochrypłym głosem, dalej, że co szósty z nich przeżywa to sentymentalnie to czy z tego wynika zgodnie z regułami kombinatoryki że co sto dwudziesty
człowiek na ścieżce
to ja
(widok na Tatry z okolic Czarnego Dunajca, 23 sierpnia 2007)
***
|