Stołeczny Klub Tatrzański

przy Oddziale Żoliborskim PTTK
00-075 Warszawa, ul. Senatorska 11

„Lato Łojantów”

Działalność wspinaczkowa członków Sekcji Alpinizmu SKT w 2007 roku


„Łojanci” mianem tym określa się pokolenie wspinaczy, którzy zaczynali swoją przygodę z górami w czasie dekady lat 70-tych. Nieznaczne uchylenie „żelaznej kurtyny” pozwoliło nam na ekspansję w Alpach, Dolomitach, Hindukuszu i Himalajach. Dziś wielu z nas już nie ma, część odeszła od gór, jednak niektórzy wspinają się nadal, w górach większych i mniejszych. Np. co tydzień w sobotę na ściance wspinaczkowej na Obozowej można spotkać wspinające się Panie i Panów w wieku dojrzałym, w tym członków Sekcji Alpinistycznej SKT. Nasze tegoroczne lato trwało długo: od marca do połowy października 2007.

W marcu - polecieliśmy w rejon Costa-Blanca w Hiszpanii
Uczestnicy : - my z Andrzejem, Jurek Bielenin i Marek Moszczański, ten ostatni zresztą zaniżał nam średnią wiekową.
Mieszkaliśmy w wiosce Algorfa, do rejonów skalnych mieliśmy od 20 minut do 1,5 godziny jazdy samochodem. Wspinaliśmy się w słonecznych skałach Callosa i Forada Sur. Poznaliśmy trudne płyty i łatwe okapy (!) rejonu Magdalena. Próbowaliśmy swoich sił w zlepieńcach La Panocha koło Murcji. Wreszcie Pared Negra, która przypominała nam Pd. ścianę Zamarłej. W sumie przeszliśmy 40 dróg (w tym jedną wielowyciągową) o trudnościach od 5a do 6a+ (6a OS).

Potem były liczne wspinaczki w skałach Jury Krakowsko-Częstochowskiej, gdzie wraz z Wujenką (Haliną Kaniut), moją wieloletnią partnerką „straszyłyśmy” na nowych drogach w okolicach Suliszowic i Ostrężnika (TRVI.2 - VI.2+).
Z Danką Kuzdrowską (też zaniżała średnią wiekową) wspinałyśmy się na Zaklętym Murze w Dolinie Będkowskiej (OS V - VI+, TR VI.2).

Przełom lipca i sierpnia to kilkudniowy pobyt w Sulovskich Górach k/Żyliny
dokąd udaliśmy się z Andrzejem. Ten rejon to strome wzgórza porośnięte lasem bukowym, z których wystają skalne ostańce. Atmosfera jak przed 30 laty, skromnie wyposażony tabor, jeden sklep z „potravinami” i dwa „vyčapy”. Wspinanie tutaj jest wymagające, trudności wycenione solidnie a asekuracja nie rozpieszczałą. Mimo to, udało się nam przejść kilkanaście dróg w skali V - VI+ (wszystko OS). Po pobycie w pustce Sulova, dwa dni spędzone na turystyce w Małej Fatrze to poruszanie się w tłumie turystów, ruch jak na Marszałkowskiej.

No i październik, który spędziliśmy z Andrzejem na greckiej wyspie Kalimnos, uznanej słusznie jako raj dla wspinaczy skalnych. Oprócz nas było jeszcze parę osób z naszego pokolenia (Włodar, Jembas, Zbyszek Skierski, Kopyś), czuliśmy się, jak na taborisku w M.Oku.
Przede mną stanęło wyzwanie: 61 dróg (na 61-lecie) i to w czasie 2 tygodni. Udało się! Wspinaliśmy się na drogach 6a / 6a+ OS, 6b OS „flash” oraz 6b+ do 7a TR. Podziwialiśmy Anglików, starszych od nas przynajmniej o dekadę, którzy dzielnie pokonywali drogi w skali 5c. Jak widać, przyszłość przed nami.

Teraz znowu ścianka - i przygotowanie do następnego lata.

Anka Skowrońska-Gardas

OS: prowadzenie bez znajomości drogi
OS „flash”: prowadzenie po obserwacji
TR: przejście z górną asekuracją

Powrót